Mimo wyroku TSUE z 19 czerwca 2025 r. w sprawie C-396/24, kredytobiorcy, którzy wcześniej pozwali bank i wygrali sprawę o nieważność umowy kredytu CHF – albo są jeszcze w trakcie procesu – nadal otrzymują pozwy „w drugą stronę”. Bank domaga się zwrotu wypłaconego kapitału, często wraz z odsetkami.
To nie jest przypadek. To efekt m. in. uchwały Sądu Najwyższego z 25 kwietnia 2024 r., III CZP 25/22, zgodnie z którą:
„Jeżeli w wykonaniu umowy kredytu, która nie wiąże z powodu niedozwolonego charakteru jej postanowień, bank wypłacił kredytobiorcy całość lub część kwoty kredytu, a kredytobiorca dokonywał spłat kredytu, powstają samodzielne roszczenia o zwrot nienależnego świadczenia na rzecz każdej ze stron”.
Przyjmuje się, że skutki nieważności umowy są oceniane na podstawie prawa krajowego.
W praktyce oznacza to, że:
• konsument może żądać zwrotu wpłat,
• bank może żądać zwrotu kapitału.
Dlatego od początku 2026 r. wielu klientów odbiera pozwy złożone jeszcze pod koniec 2025 r. Banki działały szybko, aby uniknąć zarzutu przedawnienia.
Często takie pozwy są składane „na wszelki wypadek” – bank twierdzi, że umowa jest ważna, ale jeśli sąd w sprawie z powództwa konsumenta uzna inaczej, domaga się zwrotu pieniędzy.
Warto też pamiętać o tzw. teorii salda, która była stosowana w części orzeczeń przed uchwałami Sądu Najwyższego. W takich sprawach prawomocny wyrok może – bez dodatkowych działań – wystarczyć do obrony.
Przykładem jest wyrok Sądu Okręgowego w Gliwicach z 1 lipca 2024 r. w sprawie I C 1220/22, w którym sąd oddalił pozew o zwrot kapitału, wskazując, że:
„Sąd Okręgowy dokonał rozliczenia (…) według teorii salda. (…) powodowie wpłacili więcej niż otrzymali. (…) wyrok (…) uprawomocnił się (…). Stąd też późniejsze oświadczenia stron o potrąceniu (…) były bezskuteczne”.
To pokazuje, że każda sprawa wymaga indywidualnej analizy.
Nie działamy schematycznie – budujemy strategię
W takiej sytuacji nie wystarczy po prostu „odpowiedzieć na pozew”, gdy zostanie doręczony. Kluczowe jest wcześniejsze, świadome przygotowanie do drugiego procesu. W przeciwnym razie łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że wcześniejszy pozew „załatwił sprawę”.
Wsparcie kancelarii obejmuje przede wszystkim:
• analizę Twojej wcześniejszej sprawy – czy zapadł wyrok, jak rozliczono umowę (teoria salda czy dwóch kondykcji), czy zawarto ugodę i na jakich warunkach,
• ocenę przedawnienia roszczenia banku, w tym momentu jego rozpoczęcia:
„Jednoznaczna intencja realizacji uprawnień (…) sprawia, że (…) powstaje po stronie banku roszczenie (…) a (…) rozpoczyna się bieg terminu przedawnienia” – uchwała SN III CZP 25/22.
• przygotowanie zarzutów procesowych, które mogą doprowadzić do oddalenia powództwa w całości lub w części,
• potrącenie roszczeń – jeśli jest zasadne i możliwe.
To ostatnie jest szczególnie ważne. Warto przeanalizować, czy do potrącenia zgłosić tylko kapitał, czy także skapitalizowane odsetki.
Potrącenie może znacząco zmniejszyć lub nawet wyeliminować roszczenie banku, ale musi być wykonane prawidłowo:
• roszczenie musi być wymagalne,
• wcześniej trzeba wezwać bank do zapłaty,
• należy zachować właściwą formę i moment złożenia oświadczenia.
Z pozwu za setki tysięcy – do realnej obrony
Dobrze poprowadzona sprawa może przynieść bardzo konkretne efekty:
-
- oddalenie pozwu banku,
- ograniczenie roszczenia tylko do części kapitału,
- skuteczne potrącenie – czyli faktyczne „wyzerowanie” rozliczeń,
- brak obowiązku zapłaty odsetek,
- zamknięcie całego sporu z bankiem.
Co ważne, orzecznictwo wyraźnie ograniczyło już roszczenia banków – nie mogą one skutecznie domagać się:
-
- wynagrodzenia za korzystanie z kapitału,
- waloryzacji świadczenia.
Dziś spór koncentruje się głównie na kapitale i odsetkach – i właśnie tutaj dobrze przygotowana strategia robi największą różnicę.
Pozew o zwrot kapitału nie oznacza automatycznej przegranej. To efekt stosowania teorii dwóch kondykcji. Sprawę można wygrać, jeśli dobrze ocenisz swoją sytuację i podejmiesz właściwe działania.
